Co czai się w tunelu

Powieść, która przypomina przeciskanie się przez mroczny tunel. Coś chrzęści pod butami, coś biologicznego. Coś żywego ociera się o łydkę. Tunel staje się szerszy, można się w nim szybciej posuwać, jest więcej miejsca. Ale jeśli jest więcej miejsca, to w tunelu może czaić się coś znacznie większego niż to, co otarło się o łydkę. A że się czai to pewnik, słychać jego cichy, zbliżający się oddech. Taka właśnie jest powieść Roberta Małeckiego Zmora od Tania Książka!

Kiedy wraca się do tunelu

Warszawa dla Kamy okazała się tragiczną porażką. Nieudana kariera dziennikarska i życie jak w toksycznej mgle, przegoniły kobietę z miasta. Powrót do Torunia, na “stare śmieci” zamiast możliwości zdystansowania się od dotychczasowego życia i odetchnięcia pełną piersią stawia ją znowu przed wejściem do mrocznego tunelu dzieciństwa. Tym razem Kama wkracza do niego z pełną premedytacją, pragnąc spojrzeć w oczy, czającym się w nim potworom.

Piotrek był taki fajny

Towarzysz zabaw dziecięcych, prawie brat, chłopak, z którym można było konie kraść. Kama widziała go jako ostania. Po zabawie ona wróciła do domu, a Piotrek przepadł, na dobre i na zawsze. Wtedy, jeszcze jako dziecko, wiedziała, że stało się coś strasznego i nie miała u kogo schować się przed przerażeniem, które skradało się do niej na szponiastych łapach. Ojciec – milicjant, zaangażowany w śledztwo w sprawie zaginięcia Piotrka, nie miał czasu na taki banał jak pocieszanie przerażonej córki, a matka… Matka zmarła dawno temu!

Nowe śledztwo komisarza Korcza

Na szczęście, czasami śledztwa się wznawia i tak dzieje się ze sprawą Piotrka. Komisarz Lesław Korcz ponownie otwiera zakurzone teczki sprawy. Jednocześnie Kama otrzymuje propozycję od toruńskiej telewizji aby poprowadziła program, w którym powróci do sprawy zaginionego chłopca. Siłą rzeczy drogi Kamy i Korcza będą musiały się przeciąć.

Brudy, brudy, brudy…


Niedopełnienia obowiązków służbowych, zaniechania, przekupstwa i świadome działania na szkodę śledztwa, do takich wniosków dochodzi komisarz Korcz i wie już, że w tej sytuacji, Piotrek nie miał najmniejszych szans aby zostać odnalezionym. Aby dopełnić obrazu ogólnej dezynwoltury, w kręgu podejrzeń znajduje się ojciec Kamy, niegdysiejszy milicjant prowadzący sprawę Piotrka. 

Wokół Kamy zaczynają otwierać się różne skrytki i zapadki, wspomnień, niewątpliwie wywołane prowadzonym, nowym śledztwem. Lecz to, co jest w nich zamknięte cuchnie trupem. Kama absolutnie nie ma ochoty do nich zaglądać, ale jej pamięć jest innego zdania. Śledztwo, owo powolne ale nieuchronne zwijanie nici Ariadny, zaczyna przybliżać się coraz bardziej do czającego się na jej końcu wielkiego, jadowitego  pajora. Zanim jednak wszystko zostanie ujawnione, Kamę czeka psychiczny katharsis z martwą matką w roli głównej, Korcza – coraz bardziej niebezpieczne śledztwo, a wszystkich innych, utrwalonych w powieści, tworzenie pobocznych wątków, mających zmylić czytelnika, doprowadzając do finału, którego absolutnie by się nie spodziewał.

Robert Małecki nie bierze jeńców. Ten psychologiczny thriller przyspiesza jak czarna lokomotywa w mrocznym tunelu, a my wszyscy, siedzący w środku, trzymamy się czegokolwiek aby dotrzeć do końca, który, tak jak cała podróż, będzie niezwykły. Wielowątkowość i rozkręcająca się jak zwinięta sprężyna narracja, zanurzona w mrocznym i drapieżnym klimacie, nie pozwalają oderwać się od powieści. A gdy wreszcie docieramy do jej kresu, książka jeszcze długo siedzi w naszych głowach.

 

Czy warto czytać polskie thrillery? “Zmora” Roberta Małeckiego

Uwielbiam czytać kryminały, zawsze bardzo chętnie po nie sięgam. Ostatnio szczególnie cenię te kryminały, które zostały napisane przez polskich autorów. Uważam, że ostatnio wiele pozytywnych zmian zaszło w tej kwestii. Kilka dni temu skończyłam czytać książkę pt. “Zmora” (https://www.taniaksiazka.pl/zmora-robert-malecki-p-1515508.html), której autorem jest Robert Małecki. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrego kryminału, który od pierwszej strony wciągałby tak mocno, że ciężko by było się oderwać. Książkę przeczytałam bardzo szybko, bo w ciągu jednego wieczora, ale jeszcze długi czas o niej rozmyślałam.

Co wydarzyło się trzydzieści lat temu

Główną bohaterką “Zmory” jest Kama Kosowska, która jest dziennikarką. Od jakiegoś czasu nie układa jej się w zawodzie, więc decyduje się na powrót do swojej rodzinnej miejscowości, do Torunia. To właśnie tam otrzymuje propozycje, wraz z którą powracają wspomnienia z dzieciństwa. Mija bowiem 30 rocznica zaginięcia Piotrka, który w dzieciństwie był jej najbliższym przyjacielem. Sprawa wraca, kolejne osoby próbują doprowadzić do jej wyjaśnienia. Co więcej, podejrzenia zaczynają padać także na ojca Kamy, który w tamtym czasie był policjantem. Dziewczyna będzie musiała zmierzyć się z prawdą, która okaże się naprawdę tragiczna. Co stało się z Piotrkiem? Co wspólnego ze sprawą ma ojciec Kamy? Czy można tę sprawę łączyć ze śmiercią matki dziewczyny? Nie chcę zdradzać dalszych szczegółów dotyczących fabuły, dlatego zachęcam każdego do sięgnięcia po powieść i wyrobienia sobie własnej opinii na jej temat.

Prawda bywa bolesna


Zmora” to naprawdę mocna powieść, która ma w sobie tak wiele tajemnic, tyle zwrotów akcji, że momentami ciężko jest się połapać w wątkach, jakie się pojawiają. Jest to jednak zamierzone działanie ze strony autora, gdyż właśnie na tym głównie opiera się prawdziwy thriller. Bohaterowie wykreowani są bardzo dokładnie, z dbałością niemal o każdy szczegół. Są to postaci bardzo barwne, które mają przeróżne cechy charakteru, więc nie są płaskie, jednolite. Sam pomysł na fabułę jest bardzo przemyślany, dość oryginalny i wciągający. Akcja w powieści cały czas trzyma w napięciu, toczy się dość wolno, ale pełna jest niespodziewanych zwrotów akcji. Ciekawym pomysłem jest fakt, iż akcja toczy się dwutorowo. Mamy tutaj bowiem i teraźniejszość, ale i wydarzenia z przeszłości, z lat osiemdziesiątych. Szczerze powiem, że totalnie nie spodziewałam się takiego zakończenia tej książki. Wbiło mnie ono w fotel. Jeśli więc szukacie mocnego thrillera, to koniecznie czytajcie Małeckiego. Warto.

 

 

Kryminalne opowieści Małeckiego

Kryminalne opowieści cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony czytelników. Jest to chyba jeden z takich gatunków, który zdecydowana większość z nas po prostu kocha. Nie można o tym powiedzieć czegoś złego, ponieważ mamy w takich książkach wszystko – począwszy do bardzo wyrazistych bohaterów, po zagadki, które należy wyjaśnić. Czy jest jakiś interesujący kryminał, który pojawił się w ostatnim czasie? Tak, jest nim książka pt. “Zmora“, która to została napisana przez Roberta Małeckiego.

Urodzony w Toruniu

Długo trzeba było czekać na debiut autorski Roberta Małeckiego. Ten urodzony w 1977 roku, w Toruniu przyszły autor już w 2009 roku miał na swoim koncie pierwsze próby pisarskie. Miał nawet opowiadanie, ale z nieznanych powodów, zdecydował się nikomu tego nie pokazywać. Ukończył dzisiejszy Uniwersytet Kazimierza Wielkiego i Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po tym został dziennikarzem. Po swoim niedoszłym debiucie literackim w 2009 roku Małecki postanowił nieco podszkolić swój warsztat literacki. Brał udział w różnego rodzaju festiwalach. W 2013 roku na jednym z festiwali można było przeczytać jego debiutujące opowiadanie literackie. Rok 2016 to pierwsza książka debiutancka, która nosi tytuł “Najgorsze dopiero nadejdzie”. Teraz czas na to, aby przekonać się, co niesie nam “Zmora“.

Tajemnice z przeszłości

Kama powraca do swojego rodzinnego Torunia, skuszona propozycją pewnego producenta telewizyjnego. Sama jest niespełnioną dziennikarką i czuje, że to może być dla niej życiowa rola. Owy producent telewizyjny chce nakręcić film dokumentalny odnośnie tragedii do jakiej doszło ponad trzydzieści lat temu. Wtedy to doszło do zaginięcia siedmioletniego Piotrka. Kama bardzo lubiła chłopca i często się z nim bawiła. W owym dniu dziewczynka (miała wtedy siedem lat) bawiła się z nim i bliźniakami. Po zakończonej zabawie wszyscy udali się do swoich domów. Tyle, że Piotrek nigdy do domu nie dotarł. Do dzisiaj nikt nie wie, co tak naprawdę się z nim stało. Akta sprawy trafiły teraz w ręce komisarza Lesława Korcza, który odkrywa, że doszło do wielu zaniedbań ze strony policji podczas prowadzonego śledztwa. Sprawa okazuje się tym dziwniejsza, że sprawę zaginięcia Piotrka prowadził jej własny ojciec – już dzisiaj emerytowany policjant. Kama z przerażeniem odkrywa, że jej tata może mieć z tym coś wspólnego. Czy to on sprawił, że Piotrek zniknął? Okazuje się, że nawet przedwczesna śmierć jej mamy może mieć związek ze złymi działaniami emerytowanego policjanta.